My się zimy, nie boimy…

    W dniach 21.01. – 29.01.2006 r., ekipa naszego Klubu wybrała się na obóz zimowy. Tym razem bazą stała się dla nas Rezydencja „Markus” w Przesiece. Położona na stoku góry, wśród lasu zapewniała spokój, bardzo dobre warunki treningu i wypoczynku i …….. domowe jedzonko ( to chwalili sobie wszyscy, nawet „niejadki” ).

   Skoro już padło słowo „niejadki” to tak szczerze – takich nie było. Jeżeli znacie Stefana, to sami wiecie, że przy nim nie da się nie jeść i wybrzydzać.

    Kiedy wyjeżdżaliśmy z Wrocławia nadciągała fala mrozów, ale cóż to dla sprawdzonych i twardych jak skała karateka. Nawet „bączki” najmłodsza grupa nie odczuwała tych 18-20 stopniowych mrozów. Zdrowie dopisywało wszystkim, humory jak zawsze rewelacyjne. A jak trzeba było kogoś dodatkowo rozpalić do ćwiczenia i uczestniczenia w obozowym życiu, to podwoje otwierała sauna. Jedni tracili na wadze, inni polubili zimny prysznic, a jeszcze inni tracili na odwadze. Jednym słowem było fajnie.

    Całą czeredę budokanowiczów jak zwykle otoczyli ojcowską opieką : P. Babicz, M. Jędruszek, S. Giliński i M. Szymczak. Szczerze powiem, że kłopotów naszym trenerom nie sprawialiśmy. Razem z nami przebywała czwórka tygrysów z legnickiego klubu „Tora”. Bo prawdą jest też, że obóz ten miał przygotować niektórych z nas do startu w Mistrzostwach Polski Juniorów i Juniorów Młodszych w Kaliszu.

    Zaprzyjaźniły się z nami przebywające w tym czasie w „Markusie” wczasowiczki ; panie Jolanta, Ula i Iza. Tak im się spodobała nasz rodzinka, że przyłączyły do nas. Bawiły się z nami na dyskotekach, uczestniczyły w karaoke, chodziły do sauny. I niech ktoś powie, że „Budokan” nie przyciąga ludzi.

    Oprócz 2 treningów dziennie mieliśmy czas na zimowe zabawy i wycieczki. Maluchy szalały na sankach i jabłuszkach ( celował w tym duet Pawełków i Bartek Kuna ), starsi chodzili na wycieczki – uczestniczyli nawet w otwarciu hipermarketu w Przesiece i stąd nawet uzyskali karty stałych klientów ( Jacek, Kajtek, Frodo ). Był też kulig leśnymi drogami, sesje fotograficzne itp.

A jak było zobaczcie na zdjęciach, spytajcie uczestników albo wywnioskujcie z tekstu obozowej piosenki.

Sądzę, że w imieniu Wszystkich mogę podziękować Państwu Bożenie i Andrzejowi Markowskim za stworzenie nam wspaniałych warunków. Byliście cudowni. Dziękujemy !

Byłem, przeżyłem i nie żałuje
Oss, Wasz Korespondent

WYDRUKUJ
ZAMKNIJ OKNO


p.s.
poniżej tekst obozowej piosenki


Zimowy obóz Karate – Przesieka’2006

Wśród gór i lasów,
Gdzieś daleko!
Leży miejscowość
Zwana Przesieką

Latem nas gości Pogorzelica
Zima Przesieka nas zachwyca
Ćwiczymy tutaj cała parą,
I nikt nie może być niezdarą

Na górskim stoku leśna knieja
A wśród niej stoi rezydencja Bożeny i Andrzeja.
I niech się o tym każdy dowie
Że nasza baza Markus się zowie

Sami najlepsi nas trenują
I na siłowni wręcz katują.
Gdy nie ma Taty, nie ma Mamy
To zastępują ich shihany

Niezmordowany Piotrek Be!
Ciągle wymaga, wie czego chce.
Maciek Jędruszek z groźnym licem
Z każdego zrobi baletnicę.

Skromna cichutka trenerka Marta
Super dziewczyna i grzechu warta
Kubuś Puchatek – Stefan z wąsami
Gnębi nas na stołówce i tatami

Ula i Iza sa także z nami
„nie zamawiane” lecz groźne jak tsunami.
Mama Jolanta nas podpatruje
I w Karpaczu na stokach szusuje

Jest też z Legnicy grupa całkiem spora
To ninja z klubu co zwie się Tora
Frodo i Kajtek wsród nas brylują
I pilnie ćwiczą i tez balują

Na dyskotekach prym wiodą Panie
Klaudia i Madzia zgrabne jak łanie
Aneta Ankę czasem pociesza
A wszystkie razem Stefan rozgrzesza.

Maciek Stogowski ciągle gada
Do drzewa, szafy i sąsiada.
Duet Pawełków wszyscy znają
Bo żywiołowi i rozrabiają

Jest także Marek twardziel z Kleciny
To chluba grupy i rodziny
Karola z Wiki to młode damy
Nikomu nigdy ich nie oddamy

Rolek wraz dwójką swoich dzieci
Na końcu grupy na skróty leci.
To tylko cząstka naszej rodziny,
Lecz my o nikim nie zapomnimy.

Wszystkich nas łączy sztuka karate,
Więc i Ty namów Mamę i Tatę.
Tak więc Panowie oraz Panie
ćwiczcie wraz z nami w Budokanie.

WYDRUKUJ
ZAMKNIJ OKNO